SZKOŁA ? – TAK ! – TYLKO  JAKA  SZKOŁA ?

SZKOŁA ? – TAK ! – TYLKO  JAKA  SZKOŁA ?

SZKOŁA ? – TAK ! – TYLKO  JAKA  SZKOŁA ?

 

            Siedzę (a właściwie to cały czas chodzę) sobie w tej polskiej szkole tak już od 33 lat i …. jestem szczęśliwa. Każdego dnia patrzę na twarze przeszło setki młodych, dojrzewających ludzi u progu ich dorosłego życia. Podstawówka, gimnazjum, technikum, studenci, czy nauczyciele – zupełnie nie ma znaczenia, na którym z etapów rozwojowych spotykam drugiego człowieka w procesie edukacji. Każdy z nich jest dla mnie tak samo ważny, intrygujący i tajemniczy, każdy wnosi w moje życie coś nowego i fascynującego. Od każdego czerpię nową wiedzę i doświadczenie. Nie raz myślę o tym: ilu to już tysiącom ludzi towarzyszyłam w ich życiowej wędrówce ? Czy komuś pomogłam, czy stałam się autorytetem, czy ktoś z nich zainspirował się może moimi wartościami ? Ilu z nich nosi mnie jeszcze w swojej pamięci, a ilu wrzuciło całkowity reset ? Wciąż na nowo zadaję sobie pytania o sens i wartość wykonywanego przeze mnie zawodu.

            Oczywiście niekiedy pojawiają się chwile smutku i zwątpienia. Przychodzą nagle, ale równie szybko odchodzą. Dużo mocniej przeżywam natomiast niepowodzenia i porażki dydaktyczne własne i moich uczniów. Udręką stają się kolejne reformy oświatowe, które burzą poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa zarówno nauczycieli, jak i samych uczniów i ich rodziców. Wciąż jednak podnoszę się z kolan, poprawiam poszarpaną godność i zasuwam dalej, by kolejny dzień znowu miał szansę być bardziej na TAK, niż na NIE.

            Tak, mogę powiedzieć raz jeszcze – jestem szczęśliwa, że odkryłam cel i sens życia oraz drogę, dzięki której realizuję własne powołanie. Mogę pracować z drugim człowiekiem i służyć mu, a nie władać, a to niesie radość i daje szczęście. Dlatego szkole mówię TAK – silne, zdecydowane i mocne TAK !!!  Szkoła na TAK – pytanie tylko: JAKA SZKOŁA… ???

 

Do tanga, małżeństwa (i do kilku innych równie przyjemnych rzeczy również …J) ale przede wszystkim do szkolnej egzystencji – potrzebna jest dwójka osób (a gdyby się uprzeć to w edukacji nawet cała czwóreczka – jeśli dodamy jeszcze obydwoje rodziców naszych szkolnych bohaterów), a być może i całe rzesze ludzi. Dlaczego „do nieba idzie się parami, a nawet tabunami?” – otóż dlatego, że ludzi jednoczy wówczas wspólnie wyznaczony i realizowany cel. Dopiero wtedy życie człowieka staje się sensowne, celowe, uporządkowane i zorganizowane. Wszyscy powinniśmy stanąć w jednym szeregu, by w sposób tak samo zaangażowany, wspierający i partnerski osiągać satysfakcję, sukces i realizację wspólnego szczęścia. Czy tak właśnie funkcjonuje współczesna polska szkoła ?

 

„Nawracać się,

to znaczy każdego dnia wykorzystać szansę na zmianę swojego życia,

które prowadzić będzie prostą drogą ku prawdzie, dobru i prawdziwemu szczęściu.”

/……./

 

NAUCZYCIEL  W  POLSKIEJ  SZKOLE.

 

Skoro krytyczną analizę i wszelkie skuteczne reformy zaczynać należy najpierw od siebie, to spróbujmy przyjrzeć się na początku nauczycielom – polskim pedagogom, w codziennych warunkach ich egzystencji, w polskiej placówce oświatowej.

 

  1. Isakiewicz (2009) pisze w Tygodniku Powszechnym, że nauczyciel – to zawód pielęgnacyjno-opiekuńczy. Oczekiwania społeczne odnoszą się w tym kontekście głównie do postawy służby, opieki i ogromnej odpowiedzialności jaka powinna cechować każdego pedagoga, w jego codziennej pracy z młodymi ludźmi. Nie ulega wątpliwości, że z tego samego powodu zawód nauczyciela powinni wybierać jedynie ludzie o głębokiej wrażliwości, uczciwości, sumienności, życzliwości i rozwiniętej empatii. Nauczyciel to wzór człowieka wszechstronnego, wykazującego się w życiu codziennym rzetelnością wiedzy i kompetencji, ale także otwartością i pomysłowością dopasowaną do potrzeb każdej, nauczanej przez siebie grupy osób. Niestety wciąż jeszcze spora grupa nauczycieli wydaje się być głęboko zakorzeniona w czasach realnego PRL-u, kiedy to pedagog przypominał raczej statuę tyrana, pana i władcy, a nawet niekiedy samego Boga. Oczekują oni bezwzględnego posłuszeństwa i posłuchu, bezdyskusyjnego wykonywania poleceń i milczenia w obliczu wielkości, często jedynie domniemanego, nauczycielskiego autorytetu.

 

Aby zbudować wzorcowy model nauczyciela, odpowiadający współczesnym potrzebom i oczekiwaniom społecznym, warto wsłuchać się w głos samych uczniów, którzy z niezwykłą precyzją określają cechy dobrego pedagoga. Temu ciekawemu, ale równocześnie bardzo obszernemu zagadnieniu, poświęcony zostanie odrębny artykuł niniejszego bloga.

 

Wypowiadając się na temat nauczycieli oczekuje się od nich głównie tego, by byli nieskazitelnymi wzorami i autorytetami godnymi naśladowania. Należy jednak pamiętać, że za każdą z tych postaci ukrywa się żywy człowiek, z całym jego wnętrzem (osobowością) oraz pełną paletą zalet, a także ludzkich niedoskonałości. Nie da się więc oddzielić głoszonych przez pedagogów poglądów, realizowanych wartości, czy podejmowanych działań od posiadanych przez nich predyspozycji i właściwości psychicznych, czy też od przyjmowanych codziennie postaw i prezentowanych zachowań. Do tego dochodzi ponadto mocny system obwarowań zewnętrznych, w postaci narzucanych odgórnie, ściśle określonych zadań dydaktycznych (m.in. w postaci „Podstawy programowej…”). Nie każdy młody człowiek, stojący po drugiej stronie katedry jest świadom tego, iż nauczyciel jest jedynie narzędziem w rękach całego skomplikowanego systemu oświatowo-politycznego (m.in. Ministerstwa Edukacji Narodowej), z całym bogactwem jego przepisów i konieczności. Samodzielność i inwencja własna pedagoga odnosi się jedynie do sposobów, metod i form przekazywanych uczniom odgórnie narzuconych treści programowych. Nauczyciel nie jest autorem nauczanej wiedzy, nie decyduje też o jej zakresie, częstotliwości i wybiórczości – to bowiem należy do organów nadrzędnych.

 

Wszystkie ww. opisane czynniki i obwarowania posiadają istotny wpływ na jakość nauczania i wychowania młodego człowieka, realizowany przez nauczycieli w polskiej szkole. Aby proces ten był rzetelny, mądry i skuteczny powinno warunkować go:

 

  1. Posiadanie przez nauczycieli wysokich kompetencji przedmiotowych oraz ich permanentny rozwój:

– nauczyciele (w założeniu i w marzeniach młodego człowieka) posiadają znaczący zasób wiedzy i umiejętności (tzw. kompetencji przedmiotowych), rzeczowo i wyczerpująco odpowiadają na pytania uczniów, stawiane im w ramach nauczanego przedmiotu (bez zdawkowego odsyłania do podręcznika przedmiotowego),

– dobry pedagog wyposaża uczniów w szerokie spektrum wiedzy i umiejętności, jednak zawsze dopasowuje ich poziom do możliwości percepcyjnych i faz rozwojowych młodego człowieka,

– świadomy i odpowiedzialny nauczyciel nie czyni z własnej wiedzy głównego narzędzia dydaktycznego, lecz wykorzystuje je w większości przypadków do jak najlepszej organizacji procesu gdzie młody człowiek, pod czujną opieką i przewodnictwem pedagoga, sam staje się głównym badaczem i odkrywcą świata.

 

 

„Dobrego nauczyciela można porównać do żołnierza z plecakiem,

który na koniec edukacji przekazuje uczniowi ten plecak

i ten znajduje w nim różne rzeczy przydatne w życiu.

Latami czerpie z podarowanego mu doświadczenia.” 

                                                                                   /Jan Wróbel/

 

  1. Nieustanna praca nauczycieli nad kształtowaniem własnej osobowości i przyjmowanych postaw; samowychowanie i samorozwój:

akceptacja, szacunek i miłość do samego siebie – nie można bowiem szanować drugiego człowieka i traktować go z godnością, nie można go nawet odrobinę polubić jeśli świadomie oraz mądrze nie zaakceptuje się i nie pokocha samego siebie,

bycie dla uczniów „drogowskazem towarzyszącym i podążającym – sugerowanie kierunków wędrówki, dawanie wskazówek, argumentowanie i uzasadnianie, jednak bez nacisków i przymusu ich wdrażania; bycie obok i towarzyszenie, przyzwalanie na podejmowanie samodzielnych decyzji i dokonywanie własnych wyborów – ale nigdy nie ciągnięcie na siłę za uszy,

* przymus – stosowany również wobec dobra – zawsze jest złem i rodzi opór (nie dotyczy to jednie małych dzieci i osób z nieukształtowaną jeszcze osobowością – np. przymus nabywania pewnych nawyków higienicznych czy zażywania gorzkich leków podczas choroby, celem osiągnięcia nadrzędnego celu, jakim jest poprawa stanu zdrowia),

pełnienie roli przewodnika, który wyznacza cel, narzuca tempo marszu, ale potrafi też  dostosować krok do najsłabszego w grupie, wspierać go i motywować oraz pomagać, by dogonił pozostałych („tak silna jest grupa jak najsłabsze jej ogniwo”),

osobiste kroczenie wskazywaną drogą, a nie jedynie wygłaszanie określonych teorii;
stawianie miłości i odpowiedzialności ponad tolerancję i przyzwalanie na zło, ponad upadek i degenerację,

– otwarte przyznawanie się do własnych porażek, niewiedzy i popełnianych błędów,

mówienie przepraszam, gdy się kogoś zraniło; skuteczne leczenie osobistych ran i nie wypieranie się potknięć, czy blizn,

– dążenie do bycia wzorem, autorytetem i mistrzem dla swoich uczniów.

 

„Sukces w pracy nauczyciela zależny jest:

–  w 25% – od zasobu posiadanej wiedzy,

– w 25% – od zakresu posiadanych umiejętności,

– w 50% – od poczucia własnej wartości i pewności siebie.”

/……./

  1. Odczuwanie przez pedagoga radości, satysfakcji i dumy z codziennej pracy oraz z własnej egzystencji:

miłość do tego, co się robi każdego dnia,

praca z prawdziwą pasją i zaangażowaniem,

odczuwanie radości i satysfakcji z wykonywanych obowiązków oraz z codziennego trudu pracy z młodym człowiekiem,

dzielenie się wiedzą praktyczną, pochodzącą również z własnego życia i doświadczenia.

 

„Pracę i uczniów trzeba po prostu lubić,

a wtedy oni odpłacają się tym samym.”

/Dariusz Chętkowski/

 

  1. Dogłębne i wszechstronne poznanie ucznia, już na samym początku jego pobytu w szkole:

kim jest ten, kogo będziemy uczyć ? – stan zdrowia, warunki rodzinne i mieszkaniowe, predyspozycje, uzdolnienia, pasje i zainteresowania,

* zauważenie i jak najlepsze poznanie młodego człowieka – jego uwarunkowań biologicznych, psychicznych i środowiskowych, a także mocnych i słabych stron,

czego chcę i mogę Go nauczyć ? Czego On może nauczyć mnie, nauczyciela ?wzajemna motywacja nauczycieli i uczniów oraz czerpanie z siebie nawzajem; szacunek i podziw, a także akceptacja i tolerancja, przy równoczesnej radości i satysfakcji płynącej ze wspólnego dawania i brania; to również sztuka pomocy i wsparcia, przy wspólnym dźwiganiu się z upadków;

kim ma być ten uczeń po zakończeniu edukacji ? – wyznaczamy cele i staramy się je realizować; do celów dobieramy najbardziej właściwe metody i formy ich realizacji,

miłość caritas i akceptacja każdej istoty ludzkiej,

* miłość, ale taka, która nie oznacza nadmiernej bliskości, spoufalania się, łamania wyznaczonych granic, ani też traktowania ucznia jako kumpla (kolegów uczniowie znajdują sobie wśród rówieśników); to również nie miejsce na „miłość rodzicielską”, gdzie nauczyciel realizuje się w roli przybranego ojca czy matki ucznia i przelewa na niego własne, niespełnione ambicje, plany, czy marzenia („niech się Pani aż tak bardzo do nas nie przywiązuje, nie utożsamia się z nami  i nie przejmuje naszymi problemami”) – prawidłowa relacja pozostaje zawsze ukształtowana na linii nauczyciel (dorosły, mistrz, nadawca wiedzy i umiejętności) – uczeń (dziecko, adolescent, uczący się, odbiorca przekazów).

 

„Żeby uczyć Jasia matematyki,

trzeba znać matematykę i… Jasia”

                        / powiedzenie angielskie/

 

– …a Jasia można poznać tylko przez indywidualny, osobisty kontakt (w polskiej szkole
matematyki uczy się klasę, czyli najczęściej średnie jej ogniwo, wówczas najlepsi – nudzą
się, a najsłabsi – nie dają rady),

poszanowanie godności ludzkiej, intymności i prywatności każdego młodego człowieka.

 

  1. Nauczanie uczniów i docieranie do nich głównie poprzez zmysły oraz emocje i motywacje (rozwój inteligencji emocjonalnej):

– nauka rozpoznawania emocji i uczuć swoich oraz innych ludzi, ich nazywania, wyrażania i
radzenia sobie z nimi; uwrażliwienie na rolę emocji i uczuć w procesie nie tylko edukacyjnym ale też decyzyjnym i zadaniowym,

– pozwalanie uczniom na ujawnianie emocji, budzących się w procesie poznawania samego siebie oraz podczas eksplorowania otaczającej ich rzeczywistości (środowiska),

* tylko wówczas, gdy uczeń zaangażuje się emocjonalnie oraz polubi własną naukę i pracę, gdy okaże zainteresowanie – pójdą za tym realne sukcesy w życiu młodzieńczym, a później także w pracy zawodowej.

– budowanie wiary w siebie oraz w cel i sens własnych działań,

lepsze samopoczucie człowieka, prowadzące do efektywnych zachowań i wybitnych
osiągnięć zawodowych (sukcesów),

– rozumienie istotności tego czego uczymy, ale nadawanie wyższej rangi temu, w jaki sposób to robimy; wzór czy twierdzenia pozostają ulotne, natomiast emocje, jakie zostaną rozbudzone w uczniu, pozostaną w nim na lata.

 

  1. Rozbudzanie takiej ciekawości poznawczej i zainteresowań uczniów, które będą kontynuowane poza szkołą i po zakończeniu obowiązkowej edukacji:

– przykuwanie uwagi, rozbudzanie zainteresowań oraz zaciekawienie i intrygowanie wyobraźni ucznia,

– uczenie w taki sposób, aby młody człowiek również sam, z własnej woli zechciał przyswoić nową wiedzę i określone umiejętności, aby wracając do domu z pasją i zaangażowaniem samodzielnie sięgał po kolejne informacje, by nie czynił tego z polecenia, czy z przymusu (samorozwój i samodoskonalenie) lecz z pasji,

– konieczność dużej aktywności i zaangażowania uczniów na lekcji poprzez m.in. umożliwianie im zadawania szeregu pytań, co rozwija i pobudza ciekawość świata i eliminuje znudzenie,

kluczowe pytania stawiane przez nauczyciela uczniowi podczas lekcji brzmią:

  1. Jak to (…) postrzegasz i rozumiesz ? (proces postrzegania).
  2. Jak to (…) interpretujesz i oceniasz ? (analizowanie i interpretacja)
  3. Jakie to (…) budzi w Tobie emocje ? (reakcja emocjonalna / uczuciowa).
  4. Co zamierzasz z tym (…) uczynić ?, jak na to (…) zareagujesz ?, jak to (…) wykorzystasz i do czego to (…) może być Ci przydatne ? (działanie i przyjmowane postawy).

– pomoc w zrozumieniu, iż wiedza nie jest wartością sama w sobie, lecz najbardziej istotny pozostaje sposób jej wykorzystania i zastosowania w życiu; należy wciąż uświadamiać uczniom cel i sens nabywanych przez nich kompetencji oraz ich realną przydatność obecnie i w przyszłości (jest to główny cel edukacji na każdym jej szczeblu),

wspieranie mocnych strony uczniów – rozwijanie ich pasji, również tych pozaszkolnych, gdyż każdy człowiek jest inny i każdy ma własne zainteresowania; umożliwianie uczniom dzielenia się z rówieśnikami tym, czym żyją na co dzień oraz publiczne eksponowanie ich prac i osiągnięć, także tych pozalekcyjnych,

– wskazywanie na recepcję, sens i znaczenie minionych wydarzeń, aż po czasy współczesne („historia lubi się powtarzać”, „uczenie się na błędach własnych i innych ludzi”).

 

  1. Pozwalanie uczniom na ryzykowanie i popełnianie błędów oraz nie traktowanie pomyłek

 i życiowych upadków jako przejawów zła i osobistych tragedii:

rozbudzanie ciekawości doświadczanymi porażkami i niepowodzeniami (dociekanie przyczyn błędnej diagnozy i interpretacji zdarzeń oraz stawianie pytań o efekty podejmowanych poczynań),

– działanie, eksperymentowanie i wyciąganie wniosków na przyszłość,

– rozwijanie inicjatywy uczniów, ich spontaniczności i woli pracy.

 

  1. Zachęcanie młodzieży do bycia otwartymi, aktywnymi, kreatywnymi, nieprzeciętnymi i wyjątkowymi (nauka poprzez doświadczanie, a nie suchą teorię):

wiedza ukazywana jako problem do rozwiązania, a nie prezentowana jako suche fakty,

– szukanie twórczych i oryginalnych rozwiązań oraz wielu różnych odpowiedzi na to samo pytanie; odnajdywanie przeróżnych kreatywnych sposobów rozstrzygnięcia tego samego problemu; łamanie schematów – zwłaszcza przestarzałych, stereotypowych i narzuconych,

aktywne przetwarzanie zgromadzonych informacji (dogłębna analiza, myślenie, wnioskowanie i porównywanie), połączone z zaangażowaniem emocjonalnym uczniów jako podmiotów, a nie przedmiotów procesu dydaktycznego (edukacyjnego),

– stosowanie nowoczesnych środków multimedialnych oraz metod aktywnych w nauczaniu,

unikanie krytykowania wszystkiego co nowe, inne, nietypowe,

inność – jako walor, a nie dziwactwo, czy odstępstwo od sztywnych norm i schematów,

– nagradzanie wszelkie przejawów niekonwencjonalności.

 

„Krytykowanie przez młodzież wszystkiego co zostało stworzone do tej pory

wymaga stworzenia im takiego pola do działania,

na którym będą mogli wykazać się dorobkiem własnej pomysłowości i twórczości.”

/……../

 

  1. Nauka umiejętności eksponowania przez młodzież na forum publicznym jej osiągnięć, budzenie dumy z wysokiego poziomu osobistej wiedzy, dorobku naukowego i odniesionych sukcesów:

– częste prezentowanie osiągnięć uczniów innym uczestnikom życia społecznego,

– kształtowanie wysokiego poczucia własnej wartości i jakości ich życia.

 

  1. Podkreślanie oraz docenianie walorów wytrwałej, żmudnej i starannej pracy młodzieży:

– nie oczekiwanie w codziennym życiu na cuda i przypadki, lecz rozumienie znaczenia konsekwentnej pracy, pasji, energii i serca (zamiłowania) – „ile człowiek zainwestuje, tyle
zwrotnie  otrzyma”,

– zwracanie uwagi na interdyscyplinarność, wychodzenie z zamkniętego kręgu przedmiotów ścisłych lub humanistycznych (wzorzec wszechstronności geniuszu m.in. Juliusza Cezara,
Michała Anioła, Leonardo da Vinci, Napoleona Bonaparte);

* uzdolnienia i predyspozycje (tzw. talenty) stają się nazbyt często etykietowaniem i subiektywną łatką przyklejaną uczniowi przez dorosłych, niekiedy już na samym początku edukacji (opinie te pozostają na długo i nie chcą opuścić człowieka, nawet w jego dorosłym życiu),

zaspokajanie potrzeb edukacyjnych uczniów, ich zainteresowań, pasji, talentów i pozalekcyjnego hobby.

 

  1. Tworzenie przyjaznej atmosfery pracy: życzliwości, wsparcia, czerpania przyjemności i
    satysfakcji
    :

– ukazywanie nauki jako przyjemności, a nie przykrego obowiązku, a gromadzonej wiedzy i umiejętności jako drogi wiodącej do osiągnięcia upragnionego celu, sukcesu i szczęścia,

– równoczesne organizowanie jak najlepszych warunków edukacji: wyznaczanie obowiązujących zasad i granic oraz konsekwentne ich przestrzeganie.

 

  1. Stwarzanie szansy na rozwój każdego ucznia (fizyczny, psychiczny, społeczny) i
    pobudzanie go do różnorodnych działań
    :

indywidualizacja nauczania; eliminowanie odpowiedzialności zbiorowej,

* ciężka i systematyczna praca ucznia, ale zawsze dostosowana do jego osobistych możliwości psychicznych (intelektualnych i emocjonalnych), fizycznych (somatycznych) oraz społecznych,

– angażowanie uczniów w działania pozalekcyjne i pozaszkolne,

– nauka bycia wolnym człowiekiem:

* od czegoś – tj. od zła, uzależnień, przemocy, lęku, agresji,

* do czegoś – do nagrody, uznania, szacunku, podziwu (wolność wyboru);

> tylko ludzie prawdziwie wolni mają świadome poczucie swobody, wyboru i niezależności; > bycie wolnym – to świadome i odpowiedzialne wzięcie losu całkowicie we własne ręce, co z kolei rodzi pełną dojrzałość i odpowiedzialność,

 

  1. Eliminowanie tego, co jest dla ucznia przyczyną niechęci do nauki: po stronie jego samego i środowiska wychowawczego, a także po stronie nauczycieli i szkoły,

– praca nad usuwaniem ograniczeń obiektywnych (zewnętrznych) i subiektywnych (wewnętrznych).

„Nauczyciel – to mój mistrz –

On otworzył mi głowę i nauczył, że chcieć to móc;

to Ktoś, kogo będę pamiętać do końca życia,

to Ktoś, do kogo z wdzięcznością będę wracać się po latach.”

/Dariusz Chętkowski/

 

Równie ważną i niezaprzeczalną prawdą pozostaje fakt, że współczesna szkolna rzeczywistość XXI wieku wciąż weryfikuje wiele dotychczasowych zasad i norm moralno-etycznych oraz obyczajowych, dotyczących samej edukacji. Warto więc pochylić się nad tymi oczywistymi prawdami.

 

  1. Nauczyciele nie robią żadnej łaski uczniom, że ich uczą – edukacja jest formą pracy i obowiązku, za które nauczyciele mają płacone pieniądze, a powinna być również (przynajmniej w założeniu) źródłem przyjemność i satysfakcji.

 

  1. Dorosłość i dojrzałość nie reprezentują już głównej wartości dla młodych ludzi. Nadrzędną wartością pozostaje realnie odniesiony, życiowy sukces oraz bogactwo (i to głównie materialne).

 

  1. Priorytetem w wielu przypadkach staje się na nowo prawda i jej przestrzeganie. Dorośli muszą być autentyczni we wszystkim swoich poczynaniach, nie mogą udawać czegokolwiek, gdyż wtedy w oczach wychowanków stają się obłudni, niewiarygodni i zakłamani, a tym samym przestają być autorytetem godnym naśladowania.

 

„Słowa uczą,

przykłady pociągają”

/Tytus Liwiusz/

 

  1. Uczenie się jest zbliżone do procesów fizjologicznych, podobnie jak jedzenie i sen. Nikt więc nie dokona tego za dzieci, młodzież, czy nawet za dorosłych już ludzi. Czynność ta wymaga dużego autozaangażowania, nakładu pracy, sporego wysiłku i poświęconego czasu. Każdy człowiek uczy się sam i sam też ponosi odpowiedzialność za wyniki tego procesu.

– Proponowaną nowością w dydaktyce szkolnej (według Mariusza Budzyńskiego, założyciela ALA – Autorskich Liceów Artystycznych i Akademickich) jest zasada mówiąca o tym, iż to sam uczeń powinien wykazywać chęć sprawdzenia czy przyswoił w danym momencie określoną wiedzę i umiejętności. Gdy czuje się gotowy wówczas przychodzi do nauczyciela i prosi żeby ten sprawdził jego wiedzę. Nauczyciel pyta najpierw ucznia jaką oceną chciałby zakończyć edukację z wybranego przedmiotu, a następnie sprawdza zasób  jego wiedzy i umiejętności, wymagany na tą właśnie ocenę. [..] Chodzi też o wyrobienie sobie przez młodego człowieka umiejętności rzetelnej samooceny. […] Jeżeli uczeń sam (osobiście) podejmuje decyzję, to również poczuwa się do przyjęcia za nią odpowiedzialności. Tymczasem człowiek, który nie ma możliwości podejmowania decyzji, nie uczy się ponosić odpowiedzialności i przyjmować konsekwencji własnych czynów. W przypadku gdy uczeń w ogóle nie podchodzi do odpowiedzi – wówczas jest nieklasyfikowany. Jeśli natomiast odpowie na niższą ocenę niż ta, oczekiwana przez niego – ma prawo odmówić jej przyjęcia i poprawić swoją odpowiedź w innym terminie.

Eksperyment zakłada również, że nauczyciel odpowiada w procesie edukacji jedynie za rzetelność własnej pracy. Postawiony przed uczniem zostaje natomiast po to, by organizować jego pracę, a także oceniać jej efekty. Z założenia nauczyciela nie powinny obchodzić oceny ucznia. To wyłącznie młody człowiek podejmuje decyzje jakie chce mieć stopnie i na ile chce się uczyć. Dobry nauczyciel organizuje proces dydaktyczny i czuwa nad jego prawidłowym przebiegiem, jednak pomocy udziela uczniom dopiero wówczas, gdy nie radzą sobie, poszukują wsparcia i kiedy sami o taką pomoc zabiegają. Głównym celem staje się tu więc takie motywowanie i rozbudzanie aspiracji uczniów, by w naturalny sposób dążyli do uzyskiwania jak najwyższych rezultatów własnej pracy i nauki.

 

 

  1. Granice brania odpowiedzialności przez wychowawców za bylejakość uczniów zostały przesunięte.

– Jak twierdzi ks. Marek Dziewiecki (Wychowawca, 5/2002) człowieka nie można przymusić ani do dobra, ani do zła. Można jedynie wywierać określone naciski w jednym czy drugim kierunku. Z tego właśnie względu zdarza się, że dzieci mające wspaniałych rodziców (i/lub nauczycieli) potrafią stać się przestępcami, skrajnymi egoistami czy popaść w uzależnienia. Bywa też odwrotnie. Niektóre dzieci, wywodzące się z patologicznych rodzin i środowisk społecznych, potrafią stać się perłami, które dosłownie błyszczą miłością, odpowiedzialnością i szlachetnością. To, czy dany wychowanek się rozwija, czy raczej wchodzi na drogę degeneracji, nie zależy jedynie od ludzi z którymi się styka, czy od struktur społecznych w jakich przyszło mu żyć. Jego postawa i los leżą w dużym stopniu w jego własnych rękach. Zależą od jego wewnętrznych motywacji, od pracy nad sobą, od rodzaju pragnień i aspiracji, za którymi podąża. Wychowawca nie jest bezpośrednio odpowiedzialny za postawę swojego wychowanka [gdyż] nie jest kimś jedynym, kto wywiera wpływ na danego ucznia. […] Wychowawca – nie będąc bezpośrednio odpowiedzialny za zachowanie i cechy charakteru wychowanka – jest w pełni odpowiedzialny za jakość pomocy wychowawczej, której mu udziela. […] Zadaniem odpowiedzialnego wychowawcy jest mądre, stanowcze i cierpliwe towarzyszenie wychowankowi, ale też uznanie granic własnego oddziaływania.

 

  1. Współczesne relacje na linii nauczyciel – uczeń.

– Nikt z nich z pewnością nie jest ani lepszy ani gorszy, każdy natomiast jest inny, bo inna jest jego rola w szkole. Każdy ma takie samo prawo głosu. Nauczyciel nie zawsze musi mieć rację (np. w zakresie kompetencji komputerowych, internetowych, subkulturowych), a uczeń zawsze ma prawo myśleć inaczej, niż jego nauczyciel. Każdy z nich powinien mieć swoje prywatne, pozaszkolne życie – własne pasje, zainteresowania, marzenia, które stają się odskocznią od codziennego życia, ale też wzbogacają zasoby i kompetencje każdego człowieka. Niekiedy jednak życie prywatne przynosi ciężką sytuację rodzinną, choroby bliskich, rozwody rodziców, uzależnienia i inne formy patologii, które posiadają olbrzymi wpływ na proces nauczania i uczenia się młodego człowieka. Nauczyciel i uczeń mają prawo w każdej sytuacji być w pełni sobą pod warunkiem, że nie ranią i nie krzywdzą innych, bo na takie zachowania nie ma przyzwolenia również nigdzie indziej.

 

 

„Autorytetem nie jest się raz na zawsze. Trzeba wciąż starać się, aby nim być.

Trzeba szukać ciągle nowych sposobów

docierania do młodych ludzi i rozpoznawania ich potrzeb,

gdyż potrzeby te cały czas zmieniają się.”

/Dariusz Chętkowski/

 

Błędy popełniane przez nauczycieli w procesie edukacji, będące głównymi powodami niechęci uczniów do nauki, wskazują oni sami, opisując je m.in. na publicznych forach internetowych.

 

Do głównych błędów dydaktycznych, leżących po stronie nauczycieli należą:

  1. Brak dostatecznej wiedzy i umiejętności oraz brak własnego samorozwoju i aktywności:

niski poziom kompetencji przedmiotowych:

* studia ukończone wiele lat wstecz skutkują niskim zasobem i poziomem wiedzy i umiejętności przedmiotowo-dydaktycznych, które nader często są już nieadekwatne do potrzeb i wymogów współczesnego świata (dezaktualizacja i nieprzydatność); skutkuje to m.in. brakiem merytorycznych odpowiedzi, udzielanych na pytania stawiane przez bardziej wymagających i zaangażowanych uczniów oraz odsyłanie ich do podręczników przedmiotowych („Nie wiesz – to sobie przeczytaj, autor podręcznika wziął sporą kasę za jego napisanie, więc niech ta książka Wam też do czegoś się przyda”),

> sytuacja ta automatycznie eliminuje dialog między mistrzem i uczniem oraz skutecznie zniechęca młodych ludzi do stawiania kolejnych pytań i do budowania wzajemnych relacji; cierpi na tym nie tylko rozwój ale i wychowanie kolejnych pokoleń,

* nieudolny sposób (metody, formy) przekazu nawet podstawowych treści programowych, niewielka ilość lub zupełny brak metod aktywizujących (wynikający głównie z ich nieznajomości lub z braku czasu do realizacji); natłok podawanych informacji i brak selektywności nauczanego materiału oraz doprecyzowania tego, co jest szczególnie ważne; również częste uogólnianie przekazu do poziomu całej klasy (brak indywidualnego i podmiotowego podejścia do każdego ucznia),

> rodzi to przeciążenia, które wywołują stres i sytuacje kryzysowe, a w konsekwencji częste przygnębienie i depresję uczniów,

 

„Nawet ateiści bywają w kościele na rekolekcjach

– jeśli są one ciekawe”

/……../

niekompetencje psychologiczne, socjologiczne, czy prawne pedagogów:

* powodują one brak zrozumienia i szacunku dla ucznia, jego emocji i uczuć, a także przeżywanych trudności i zaburzeń zdrowotnych, rozwojowych, rodzinnych, czy rówieśniczych; ponadto pociągają za sobą niewłaściwą interpretację zachowań uczniów oraz wyciąganie nieadekwatnych wniosków,

* niedostrzegana przez nauczycieli samotność, odrzucenie i izolacja uczniów;

* brak zainteresowania pozaszkolnymi talentami młodych ludzi i nie udzielanie wsparcia w ich rozwoju,

 

brak sukcesów osobistych, odnoszonych przez nauczycieli w prywatnym życiu,

* młodzi ludzie dostrzegają sfrustrowanych, wypalonych zawodowo, niedocenianych i źle opłacanych nauczycieli, którzy na ogół niczego więcej nie dorobili się w prywatnym życiu (niskie uposażenie, samochody gorszych marek, brak sukcesów pozaszkolnych itd.),

* nauczyciele zaangażowani w działalność społeczną na rzecz środowiska, czy też dbający systematycznie o własny rozwój należą wciąż do zdecydowanej mniejszości; jeśli jednak tacy są to uczniowie darzą ich szacunkiem i uznaniem („Jestem z Pani dumny, że wciąż jeszcze chce się Pani uczyć, że odnosi Pani sukcesy”; „Wiecie, że nasz matematyk nie dość że ma prywatną firmę to jeszcze do tego jest sołtysem?”).

 

„Żaden nauczyciel nie dojdzie dalej ze swoimi uczniami,

niż tam,

dokąd najpierw sam dotarł…”

                                                                       /………/

 

  1. Trudne osobowości i niewłaściwe postawy nauczycieli:

cechy charakterologiczne i osobowościowe – np. zamknięci w sobie i mało empatyczni introwertycy, wybuchowi cholerycy lub co gorsza ospali i ociężali flegmatycy, a także wyraźnie zaburzone osobowości: np. narcystyczne, kompulsywne, depresyjne,

– nieprzepracowane i nierozwiązane trudności życia osobistego przenoszone na teren szkoły (frustracje, choroby, sytuacje rodzinne: konflikty małżeńskie, trudne relacje z własnymi dziećmi), które wywołują roztargnienie i chaos, powodują wycofanie i brak otwartości oraz skupianie się na własnych sprawach i problemach (nieumiejętność oddzielenia życia prywatnego od zawodowego),

brak zaangażowania i prawdziwej pasji w nauczaniu – nauczyciele często sami nie dostrzegają sensu własnej pracy, ani też nie posiadają wspólnych celów nauczania, które łączyłyby ich z uczniami, dlatego nie może być mowy o wspólnej ich realizacji,

 

„Wychowanie – to wymaganie najpierw od siebie,

a dopiero potem od innych.”

/……./

 

– brak prowadzenia umiejętnego dialogu i poprawnej komunikacji z uczniami – skupianie się głównie na sobie, brak otwartości, empatii i asertywności oraz czasu na spokojną, indywidualną rozmowę z wychowankami poza lekcjami,

* nie podejmowanie rozmów na tematy interesujące młodych ludzi, nie udzielanie wskazówek o tym, co w życiu ważne i cenne (np. o celu i sensie życia oraz wyborze dalszej drogi życiowej),

> rozmowa z uczniami musi przybierać postać dialogu, a nie monologu; monolog jest bowiem jednostronną przewagą i dominacją, co powoduje brak możliwości odniesienia się i wiarygodności; skutecznie uniemożliwia kontakt, porozumienie i budowanie więzi,

szufladkowanie uczniów, przypinanie im różnych „łatek” (zdolny, leniwy) i wzajemne porównywanie do siebie młodych ludzi,

* okazywanie niechęci i marginalizowanie przez nauczycieli uczniów słabszych, mniej atrakcyjnych i sprawiających problemy, zdecydowanie lepiej postrzegani są uczniowie przystojni i lepiej ubrani, zgodnie z domniemaną zasadą, że „co ładne – to i dobre”,

– nieumiejętność właściwego rozwiązywania pojawiających się problemów – uciekanie od tematów trudnych, przekazywanie spraw newralgicznych w ręce pedagogów i psychologów szkolnych,

– „gwiazdorzenie” – jako forma udawania kogoś, kim się nie jest, a więc: niestosowne ubrania głównie nauczycielek („raczej się przebierają, a nie ubierają”), wyzywające makijaże i fryzury, poruszanie się na lekcji w sposób ekstrawagancki („jak na wybiegu”),

wywyższanie się – nonszalancja i władanie, a nie służenie drugiemu człowiekowi, pozycja monarchy, często dyktatora, tyrana i despoty;

poniżanie uczniów – m.in. ciągłe podkreślanie ich porażek, wytykanie błędów i wad, ale również  upokarzanie, przezywanie, ośmieszanie i ostentacyjnie okazywany brak szacunku,

* niestety dwie powyższe postawy świadczą jedynie o niskim poczuciu wartości pedagogów i braku zadowolenia ze swojego życia, co z kolei rodzi frustracje i przekłada się na stosunek do podopiecznych,

moralizowanie i grożenie konsekwencjami – atmosfera zastraszania, gróźb, wygłaszania monotonnych pouczeń i moralizujących monologów,

manipulowanie uczniami, wykorzystywanie ich do własnych celów,

zmuszanie do nauki i udziału w różnych wydarzeniach (akademie, konkursy, akcje),

wprowadzanie kar, które i tak nie przynoszą oczekiwanych rezultatów lub są stosowane bez konsekwencji i logiki,

* strach przed przymusem i nadmiernym rygorem nie buduje wśród uczniów atmosfery zaangażowania, a jedynie dążenie do perfekcyjnego opanowania sztuki oszukiwania i omijania grożących im konsekwencji (młody człowiek przyłapany na kłamstwie nie będzie starał się wyeliminować go ze swojego życia, lecz zacznie szukać skutecznego sposobu jego udoskonalenia, by kolejnym razem nie dać się złapać i uniknąć ponoszenia bolesnych konsekwencji),

brak rygoru i solidnej dawki dyscypliny – stanowi przeciwległy biegun postaw karzących, stosowanych przez nauczycieli,

* uczniowie sami zauważają, iż dobroć nauczycieli, okazywany uczniom szacunek, wysoka kultura osobista oraz poszanowanie godności ucznia przez wielu z nich (zwłaszcza pochodzących z rodzin patologicznych, wychowujących się w atmosferze codziennych awantur i upadku autorytetów) odbierane są jako przejaw słabości i bezradności nauczyciela,

* duża liczba otrzymywanych ocen niedostatecznych, zdaniem uczniów, mobilizuje większość z nich do nauki, a ocen bardzo dobrych pozwala na luz i brak systematyczności,

brak uczciwości i zasad fair play:

* np. pisanie sms-ów i wykonywanie telefonów przez nauczycieli podczas lekcji, przy równoczesnym braku zgody na podejmowanie tych samych czynności przez uczniów, a wręcz stosowanie w tym przypadku kar regulaminowych i statutowych (uznawana jest przez nich za przejaw fałszu, obłudy i zakłamania); przyznawanie sobie wyłączności na łamanie prawa i zasad obowiązujących na terenie szkoły,

* samowola nauczycieli przejawia się w różnych innych poczynaniach (np. uniemożliwianie poprawy ocen, niezapowiedziane sprawdziany, karne kartkówki), co zdaniem uczniów jest wynikiem braku bezpośredniego nadzoru nad poczynaniami nauczycieli, przy równie rzadko występującej samokontroli i samorefleksji.

 

„Dwie nogi na których stoi nauczyciel to
– budowanie więzi z uczniami

– budowanie systemu zasad i konsekwencji”

/……………/

 

– nieumiejętności bycia prawdziwym autorytetem dla wychowanków – spore trudności z wdrażaniem w życie głoszonych przez siebie zasad i życiem każdego dnia, zgodnie z wyznawanym systemem wartości,

– trudności z przyznawaniem się do własnych błędów i porażek, a często także niewystarczającej wiedzy i umiejętności.

 

 

„Nauczyciel to ktoś, kto pomaga uczniowi dojrzewać w człowieczeństwie

i zdobywać mądrość serca”

/……..……../

 

Nauczyciel, w swojej codziennej pracy odpowiedzialny jest nie tylko za przekazywanie młodzieży pewnego zasobu określonej przepisami prawa wiedzy i umiejętności, ale również za wychowanie młodego pokolenia oraz za działalność opiekuńczą.

 

Wychowanie, czyli kształtowanie młodych ludzi, które polega na wspomaganiu rozwoju we wszystkich dziedzinach i sferach życia człowieka oraz niesieniu pomocy w pełnej realizacji człowieczeństwa.

 

Odbywa się ono poprzez:

  1. wszechstronne poznanie i pomoc w rozwoju młodego człowieka we wszystkich sferach jego życia: fizycznej (ciało), psychicznej (osobowość, emocje, uczucia, motywacje), duchowej (wartości, metafizyka) i społecznej (relacje, związki z innymi),

– przygotowanie do samoakceptacji, samorozwoju i samodoskonalenia,

  1. rozpoznanie sytuacji rodzinnej ucznia, a także jego potrzeb materialnych i tzw. potrzeb
    wyższych; ciągła pomoc w zaspokajaniu tych potrzeb,

3 wsparcie w odkrywaniu drogi życiowej i życiowego powołania młodego człowieka, poprzez wspólne odnajdywanie celu i sensu jego życia,

– pomoc w dążeniu do wybranego celu i jego realizacji oraz w odzyskaniu pewność siebie i chęci do pracy, a także w otwarciu się na świat,

– wyposażenie w umiejętność rozumienia i interpretowania rzeczywistości,

4 wskazywanie wspólnych celów wychowania oraz kształtowanie postawy rzetelności i odpowiedzialności obu stron tego procesu:

– wzajemna pomoc i dowartościowanie,

– współdecydowanie, współodczuwanie i współodpowiedzialność,

  1. pomoc w budowaniu życiowych priorytetów, a także w kształtowaniu właściwego systemu wartości:

– doprowadzenie do rozwoju  motywacji, prowadzącej do urzeczywistniania we własnym życiu dobra, prawdy i piękna oraz właściwego pojmowania odpowiedzialności,

– wzajemna empatia i asertywność,

– dokonywanie właściwych wyborów,

  1. uświadamianie praw i obowiązków ucznia, człowieka i obywatela w odniesieniu do siebie samego i innych ludzi,
  2. kształtowanie właściwych relacji i komunikacji międzyludzkiej:

– rozmawianie, a nie pouczanie,

– wiarygodność we wzajemnych relacjach interpersonalnych,

– otwarcie na drugiego człowieka i nauka nawiązywania poprawnych relacji,

– przygotowanie do życia społecznego – praca, rodzina, życie w społeczeństwie,

  1. nauczanie zasad poprawnego rozwiązywania życiowych problemów i konfliktów:

– stabilność zasad i konsekwencja dokonywanych wyborów,

  1. kierowanie ludźmi – ale bez manipulowania i indoktrynacji, bez narzucania siłą swojej woli, bez jakiegokolwiek przymusu psychicznego czy fizycznego:

– ukazywanie, a nie nakazywanie; podążanie, a nie przymuszanie,

  1. niesienie pomocy – bez ograniczania samodzielności i wolności wyboru,
  2. dzielenie się tym co dobre, nie zgadzanie się na zło, pokazywanie że może być inaczej, czyli lepiej niż dotychczas,
  3. poczucie humoru,
  4. poświadczanie własnym życiem tego o czym się mówi i czego się naucza.

 

„Wychowanie polega przede wszystkim

na umożliwieniu dziecku odkrycia osoby, którą chce być,

pozwoleniu mu na bycie zadowolonym z samego siebie i ze swojego sposobu życia.

Dziecko powinno umieć w życiu robić to,

 co wydaje mu się ważne i godne pragnienia,

tworzyć z innymi związki twórcze, satysfakcjonujące i wzajemnie wzbogacające;

znosić napięcia i trudy, jakie nieodwołalnie spotyka w swoim życiu.”     

                                                                                                           /Bruno Bettelheim/

 

 

UCZEŃ  W  POLSKIEJ  SZKOLE

 

Dyrektorzy wielu placówek oświatowych, z prawdziwym zaangażowaniem zabiegający o swoją szkołę, wciąż stawiają pytanie: jak to możliwe, że przy tak dużych nakładach finansowych, doposażeniu wielu pracowni w wysokiej klasy sprzęt multimedialny i liczne środki dydaktyczne, realne wyniki i sukces szkoły nadal nie są osiągane na oczekiwanym przez wszystkich poziomie? Odpowiedzi szukać należy nie tylko po stronie grona pedagogicznego (chociaż niestety w niektórych szkołach nadal, zgodnie ze znanym przysłowiem, „ryba psuje się od głowy”) i innych pracowników szkoły, ale również po drugiej stronie oświatowej katedry – wśród  samych uczniów i środowiska ich codziennej egzystencji.

 

Uczeń to też człowiek, taki sam jak jego nauczyciel. Posiada ludzką godność i przynależne mu prawo do szacunku. Jest istotą w pełni  niezależną, z własnymi, odrębnymi pragnieniami i celami. Dysponuje podmiotową prywatnością oraz intymnością (osobistą, rodzinną i towarzyską). Prowadzi życie pozaszkolne, ma swoje pasje, zainteresowania i marzenia. Wbrew temu co robi i mówi posiada dokładnie sprecyzowane poglądy i skrojone na własną miarę oczekiwania. Potrafi stawiać warunki, które jednak w większości odnosi do innych (rodzice, nauczyciele, rówieśnicy), rzadziej natomiast do siebie.

W okresie dojrzewania i wczesnej dorosłości młody człowiek, nazywany zgrabnie przez naukę adolescentem, boryka się z wieloma egzystencjonalnymi pytaniami o cel i sens własnej egzystencji, o wybór dalszej drogi życia. Wciąż szuka podmiotowej tożsamości („kim jestem sam dla siebie i kim jestem w oczach innych ludzi?”) i dojrzałości, zwłaszcza tej intymnej (koleżeństwo, przyjaźń, miłość, oddanie, związek z bliską osobą). Nie lubi rozpraszania siebie, ale też wyklucza życie w izolacji społecznej. Często za to posuwa się do negowania otaczającego świata i panującego w nim systemu wartości.

Jego życie toczy się równocześnie w kilku światach (świat wewnętrzny – JA i świat zewnętrzny – dom, szkoła, rówieśnicy). Mogą się one wzajemnie wspierać, ale też wykluczać i walczyć ze sobą, zaprzepaszczając osiągnięcia tego drugiego. Wtedy wywołują cierpienia młodego człowieka, jego rozdarcie i wewnętrzny chaos. Chroni się przed tym zakładając wiele masek i odgrywający wiele, niekiedy sprzecznych ze sobą, ról, udając kogoś, kim tak naprawdę nie jest.

W chwilach smutku i przygnębienia dorastający człowiek staje się totalnie obojętny i niechętny wszystkiemu co go otacza. Ten stan permanentnie odnosi do przeszłości i wyraża w totalnym braku zainteresowania („mam dość ciągnięcia za sobą ogona tej komety”). Nieustannie wymaga tłumaczenia dlaczego w życiu istnieje konieczność robienia rzeczy nie tylko łatwych i przyjemnych, ale również koniecznych i pożytecznych. Absolutnie nie rozumie potrzeby i sensu wykonywania ciężkiej i żmudnej pracy. Na ogół nie odczuwa również potrzeby robienia porządku z rzeczami osobistymi, ani wprowadzania porządku do własnego życia. Podobnie dyscyplina i hierarchia – one także nie wydają się być mocną stroną adolescenta. Często, mimo całkiem dobrego wzroku, nie dostrzega sensu i celu własnej egzystencji ani tej codziennej, ani tym bardziej długofalowej. Sensu i celu edukacji wydaje się nie rozumieć tym bardziej.

Robi tylko to, co osobiście go interesuje i co sprawia mu przyjemność. Żeby go do czegoś zaangażować i pobudzić do jakiegokolwiek wysiłku, czy sprawnego działania, trzeba wciąż podkreślać jego wartość oraz walory, czyli tzw. mocne strony, które niewątpliwie posiada. Rozkwita natomiast kiedy stworzy się mu się możliwości pokazania swoich pasji i zainteresowań. Może opowiadać o nich godzinami, odnosząc się często do spraw dla innych niezrozumiałych, albo śmiejąc się z rzeczy, które zdają się bawić tylko i wyłącznie jego samego.

Nie dostrzega w świecie żadnych autorytetów, wzorców czy ideałów, z których mógłby czerpać to co cenne i wartościowe. Często zastępuje je tymczasowymi idolami i miejscowymi liderami, nierzadko wywodzącymi się z patologicznych rodzin i środowisk przestępczych. Na pytanie o wartościowego nauczyciela, napotkanego na przestrzeni wszystkich lat edukacji odpowiada – „Takiego to ja nie spotkałem”.

Jedynymi marzeniami jakie artykułuje są: pieniądze i sukces, chociaż precyzyjnego rozumienia tego ostatniego daremnie od niego oczekiwać. Chęci łatwego i szybkiego zysku towarzyszy zaburzony system wartości kulturowych i cywilizacyjnych (oszustwa, kombinatorstwo, próżniactwo społeczne). Nie wiedzieć czemu, w opozycji do preferowanego kanonu oczekiwań i wyższych ideałów, w życiu codziennym realizuje głównie potrzeby niższego rządu, bazując głównie na jedzeniu i spaniu. Owa ewidentna sprzeczność pragnień i czynów często wyzwala w nim huśtawkę nastrojów, równą przejażdżce na rollercoasterze, jednak ze zdecydowaną przewagą „dołów” nad „górami”.

Nad wyraz często, wyłącznie na własne życzenie, pcha się w życiowe problemy i konflikty, które piętrzą się u niego o wiele bardziej niż sterta brudnych skarpetek. Z zadziwiającą łatwością łamią zasady tworzone przez pokolenia, wychodzi z określonych ram cywilizacyjnych i ogólnie stwierdza, że cała mądrość tego świata znalazła siedzibę wyłącznie w nim samym.

W odpowiedzi na propozycje edukacyjne składane mu przez szkołę ostentacyjnie odpowiada, iż nie są one czymś, co mogłoby go  zachwycić, pociągnąć czy pobudzić do najmniejszego wysiłku. W zastępstwie podaje swój własny sposób na życie czyli kult nicnierobienia. Pojawiając się sporadycznie na terenie szkoły podejmuje cichą walką z nauczycielami i ogólnie z całym systemem szkolnym, a na zewnątrz ani myśli utożsamiać się publicznie z własną szkołą. W tych poglądach nie jest osamotniony. Większość bowiem uczniów zaczyna robić wielką łaskę tym, że w ogóle przychodzi do szkoły, czy uczy się czegokolwiek. Kiedy tylko nadarza się okazja starają się unikać codziennych spotkań z placówką i jej pracownikami (niekiedy zresztą czynią to za cichym przyzwoleniem rodziców).

Aby odróżniać się od dorosłych i ogólnie przyjętych zasad społecznych uczeń wprowadza własną subkulturę i prawa w niej obowiązujące. Znaczącą rolę odgrywa tu kult zła, które koniecznie musi być głośne i krzykliwe, z wyraźnym pomijaniem subtelnego i cichego dobra. Do „dobrego” tonu należy więc wyszydzanie i poniżanie innych oraz walka silniejszych i lepiej sytuowanych (kasty, warstwy, klasy) z mniej zamożnymi lub słabszymi intelektualnie (głupszymi), a także towarzyszące im, swoiste cwaniactwo. Realnym dopełnieniem obrazu siebie, czyli własnego Ja, stają się wszelkiego rodzaju nałogi (papierosy, alkohol i dopalacze) oraz popadanie w uzależnienia (telefon, komputer, gry, internet). Nagminnie uczestniczy w  aktach przemocy fizycznej i psychicznej, skierowanych zarówno wobec siebie (okaleczanie się, próby samobójcze), jak i wobec rówieśników (kradzieże, wyłudzenia, nękanie) i dorosłych (wulgaryzmy, powszechne lekceważenie i brak szacunku).

Podejmowane przez dorosłych próby wbicia takiego wykolejonego delikwenta z powrotem na właściwe tory życia nie przynoszą na ogół (podobnie jak stosowane kary) oczekiwanych rezultatów. Dla mniej ambitnych uczniów są jedynie wyzwaniem do oszukiwania i krętactwa. Z kolei tych bardziej wrażliwych i ambitnych wpędzają w poczucie niemożności, braku sprawstwa (koherencji), niskie poczucie własnej wartości, a w konsekwencji przekonanie o własnym nie radzeniu sobie i wyuczonej bezradności. Są jednak i tacy, którzy stanowczo domagają się dla siebie „bicza” i „rządów silnej ręki”. Ci cenią nauczycieli stawiających (nawet niesłusznie) sporo ocen niedostatecznych uważając, że tylko takie  postępowanie (podszyte strachem i obawą) jest w stanie naprawdę zmobilizować ich do nauki (przy dobrych ocenach odpuszczają, nie widzą motywacji do systematycznej pracy, próbują balansować na cienkiej granicy promocji do następnej klasy bądź jej braku). Motywacja pozytywna (wzmacnianie pozytywne) nie przynosi w przypadku takich uczniów żadnych rezultatów.

 

„Młodzi żyją tak,

jakby jutro mieli umrzeć.”

/Dariusz Chętkowski/

 

W rzadkich porywach filozoficznych uniesień młody człowiek stawia pytania o sens i cel własnej edukacji. Pytania te, w większości o wydźwięku pejoratywnym, nie napawają jednak optymizmem:

– po co mi szkoła i to wszystko, czego w niej doświadczam?,

– dlaczego muszę się uczyć tego wszystkiego przez tyle lat?,

– co jest w moim życiu najważniejsze, a co najmniej ważne? (brak umiejętności dokonywania selekcji najważniejszych i niezbędnych informacji),

– do czego przyda mi się w dorosłym życiu wiedza i umiejętności zdobyte w szkole? (zwłaszcza, kiedy w odpowiedzi nauczyciela słyszy: „Na pewno ci się kiedyś przyda, sam się o tym przekonasz…”)

– dlaczego muszę żyć w taki właśnie sposób, jaki jest cel i sens mojego istnienia ?

– którą drogę życiową wybrać?

– dlaczego to ja muszę dokonywać wyborów życiowych i ponosić za nie odpowiedzialność?

 

„Panie Boże spraw, żeby mi się chciało tak,

jak mi się nie chce.”

/……../

 

Dlaczego w taki właśnie, a nie w inny sposób funkcjonuje spółczesny, młody człowiek ? Przez co lub przez kogo został w ten sposób ukształtowany ?:

wpływ genów (odziedziczonych od obydwojga rodziców) oraz okresu prenatalnego:

* predyspozycje  w zakresie temperamentu (choleryk, sangwinik, melancholik, flegmatyk),

* predyspozycje chorobowe (zapisane w DNA),

* zagrożenia ciążowe i okołoporodowe,

wpływy środowiskowe okresu dzieciństwa i wczesnej młodości:

* warunki rodzinne i bytowe (proces socjalizacji),

* wpływy ze strony dużej rodziny (np. babcie, dziadkowie),

* oddziaływania rówieśnicze / kohortowe (koleżeństwo, przyjaźń, miłość),

* warunkowanie kulturowe, geograficzne, cywilizacyjne, medialne, socjologiczne itd. (m.in. globalizacja, poglądy głoszone przez media, kultura masowa),

działalność własna: samoświadomość i samorozwój (lub ich brak):

* budowanie prawidłowej hierarchii wartości  oraz własnego systemu przekonań i poglądów,

* dokonywanie wyborów i podejmowanie adekwatnych działań,

* rozwój psychiczny (osobowość); optymizm i pogoda ducha,

* poczucie własnej godności i tożsamości,

* troska o sferę fizyczną (zdrowy tryb życia),

* czynienie życia sensownym – plany i marzenia,

* rozwój własnych zainteresowań, pasji,

* wyznaczanie i realizowanie celów życiowych; odnoszenie sukcesów,

* odnajdowanie własnego powołania, w atmosferze wolności i niezależności,

* budowanie właściwych relacji międzyludzkich, w poczuciu bezpieczeństwa akceptacji i przynależności (sfera społeczna),

* umiejętne rozwiązywanie problemów i konfliktów; podnoszenie się z upadków,

* nabywanie zasobów, w postaci wiedzy i umiejętności, niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania obecnie i w życiu dorosłym.

 

„Ci, których kochać najtrudniej

– najbardziej potrzebują naszej miłości.”

                                                                       /Dan Millman/

 

Dlaczego uczniowie nie chcą się uczyć? (przyczyny po stronie samych uczniów):

niewłaściwa socjalizacja – nieumiejętne, nieodpowiednie, a momentami wyraźnie złe wzorce wychowania wyniesione z domu rodzinnego; powielanie tych wzorców przez młodych ludzi bez własnej refleksji i  krytycyzmu,

– brak wiedzy i umiejętności dotyczących samodzielnego uczenia się i gromadzenia kompetencji (umiejętności); uczeń często nie potrafi dokonać rzetelnej selekcji przyswajanego materiału, ani też ocenić jego przydatności do dalszego życia i przyszłej pracy zawodowej,

nieprzydatność nabywanej wiedzy i umiejętności do wymogów współczesnej cywilizacji i życia w przyszłości,

– brak zrozumienia związku między poziomem posiadanej wiedzy i umiejętności, a lepszym życiem w przyszłości,

brak ciekawości poznawczej oraz mentalności odkrywcy i zdobywcy, brak aktywności i zaangażowania – uczniowie nie chcą wiedzieć nic więcej ponad to, co absolutnie konieczne lub to, co łatwe i przyjemne, nie korygują własnych błędów i nie wyciągają z nich wniosków (bezrefleksyjność),

– niski poziom inteligencji oraz poczucia humoru u wielu młodych ludzi, co jest wynikiem spędzania przez nich wielu nieraz godzin dziennie przy mało rozwijających grach komputerowych i innych formach biernego wypoczynku,

niechęć do czerpania z przeszłości, co wynika z braku umiejętności logicznego myślenia przyczynowo-skutkowego oraz nieumiejętności dostrzegania związków pomiędzy przeszłością i teraźniejszością,

niedostrzeganie przydatności doświadczeń przeszłości do dalszego, dorosłego życia człowieka – samodzielnego, mądrego i odpowiedzialnego,

specyfika przedmiotu i atrakcyjność przyswajanej wiedzy – uwarunkowania podyktowane są koniecznością kontynuacji danego przedmiotu w kolejnych etapach edukacji lub jego zdawaniem na maturze, bądź też konieczną jego znajomością w pracy zawodowej; w związku z tym uczniowie nie rozumieją przydatności wielu przedmiotów w dalszym ich życiu (np. przyrody, historii), dlatego je negują i odrzucają,

znudzenie powtarzanymi wielokrotnie treściami,

– inny model młodzieńczego systemu wartości i priorytetów, najczęściej bez odwoływania się do zasad i wartości małżeńskich, rodzinnych, narodowych, patriotycznych,

– brak wartości wyższych i ambitnych celów życiowych – realizacja w większości przypadków wyłącznie potrzeb niższego rzędu, spłycenie celów,

– nie rozwinięte uczucia wyższe i brak wrażliwości na ludzką krzywdę (obojętność w sprawie m.in. cierpienia i śmierci, ubóstwa, starości),

– brak potrzeby kontaktu z kulturą wysoką,

– nieumiejętność zagospodarowania czasu wolnego, co przyczynia się do rozwoju lenistwa, bezczynności i marnotrawstwa,

– niedostatek ładu i porządku we własnym życiu i otoczeniu – chaos, pośpiech, bezcelowa bieganina i kręcenie się jedynie wokół „własnej osi”, co burzy spokój i harmonię życia codziennego, ale także staje się zagrożeniem dla odkrywania i realizowania powołania człowieka oraz celowości i sensowności jego codziennej egzystencji,

problemy ze zdrowiem – choroby somatyczne (ciało) i psychiczne (zaburzenia osobowości, nastroju, emocji, odżywiania, snu itd.) przejawiające się w: lęku (np. przed popełnieniem błędu, przed wyśmianiem, krytykowaniem ale też przed publicznymi wystąpieniami i otwartymi relacjami międzyludzkimi), agresji lub nieśmiałości, niskim poczuciu jakości życia i własnej wartości,

– deficyt szacunku dla samego siebie i ciężkiej pracy innych ludzi,

– brak poczucia rzetelności oraz odpowiedzialności za siebie, bliskich i szkołę,

– jeden model życia przyjęty przez dużą część młodych ludzi – filozofia zbliżona do carpe diem tzn. cieszyć się tym co tu i teraz, bez trosk, zmartwień i perspektyw (idea – byle oderwać się od codzienności i przetrwać do jutra, zupełna beztroska, wyluzowanie, czasami jedynie zabawa w gronie rówieśników zakrapiana suto alkoholem lub urozmaicana innymi używkami),

uleganie wpływom rówieśników – presja grupy i subkultur młodzieżowych – przyzwolenie na brak wiedzy i głupotę,

– brak prawdziwych autorytetów – zastępowanych ich idolami, liderami młodzieżowych subkultur, sekt, ruchów; skutkuje to brakiem wzorców do naśladowania, a tym samym zaburzonym systemem wartości, potrzeb, zasad, celów życiowych i sensu własnej egzystencji,

– brak ambicji i samokrytycyzmu – występuje u większości młodzieży, głównie z powodu przyzwolenia społecznego i wyuczonej bezradności („taki już jest i jest mi z tym dobrze”;” jestem jaki jestem no i co z tego”, „nie umiem, nie potrafię, nie chce mi się”),

– „wyścig szczurów” – bardziej ambitne jednostki często nie wytrzymują nadmiaru wiedzy i narzucanych im obowiązków, a ponadto doskonale zdają sobie sprawę, że osiągane przez nich wysokie wyniki w nauce nie przełożą się w przyszłości na lepszą pracę i wyższe zarobki, gdyż podczas starania się o pracę nadal priorytetem pozostają układy i znajomości (przynajmniej w lokalnych społecznościach małych miasteczek i wsi),

– ogólny brak perspektywicznego patrzenia w dorosłe życie – konieczność założenia i utrzymania rodziny, podjęcia pracy zawodowej,

zaburzone relacje interpersonalne, problemy z komunikacją i budowaniem więzi międzyludzkich,

– niechęć do efektywnego rozwiązywania pojawiających się w życiu problemów i konfliktów, a to z kolei pociąga za sobą ich nawarstwianie się i kłopoty z nauką, a w dorosłym życiu problemy z pracą oraz utrzymaniem rodziny,

– brak systematyczności, aktywności i osobistego zaangażowania,

– potrzeba „kata i bicza” nad sobą oraz przysłowiowego „noża na gardle” – dla wielu uczniów jedyną motywacją do nauki staje się dopiero posiadanie sporej liczby ocen niedostatecznych i zagrożenie brakiem promocji do następnej klasy (bądź ukończenia szkoły), co wymusza na nich konieczność przyswojenia wiedzy i umiejętności jedynie na najniższym poziomie,

na złość nauczycielom, szkole, rodzicom – często jest to zamaskowana chęć zwrócenia uwagi dorosłych na młodego człowieka, na jego problemy z którymi się boryka i na to co aktualnie przeżywa, jest formą wołania o pomoc,

inne przyczyny – specyficzne dla danej szkoły, środowiska, czy też konkretnej zbiorowości uczniów i właściwych im uwarunkowań.

 

 

RODZICE   POLSKIEGO   UCZNIA

 

Na pogłębioną uwagę zasługuje również sytuacja rodzinna uczniów i całość zewnętrznych uwarunkowań społecznych, w których żyje i wychowuje się młody człowiek, a które kształtują go od najwcześniejszych lat życia.

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że przystępując do obsługi jakiegokolwiek sprzętu, maszyny czy skomplikowanego urządzenia poprzedzamy tą czynność niejednokrotnie wielomiesięcznymi kursami lub innymi formami doskonalenia. Również opanowanie umiejętności językowych, sportowych, zawodowych okupione jest latami ciężkiej pracy w nabywaniu odpowiednich kompetencji. W przypadku związków małżeńskich i rodzinnych nikt nie prowadzi kursów szkolących młodych ludzi i nie daje instrukcji w jaki sposób zostać wzorowym małżonkiem i cudownym rodzicem. Nikt nie uczy „obsługi” i ewentualnej „naprawy” własnego związku czy wzajemnych relacji. Nikt też nie udziela instrukcji w jaki sposób z wielką precyzją, sumiennością, taktem i miłością przystąpić do „obsługi” potomstwa, ani jak najlepiej poradzić sobie ze wszystkimi problemami, konfliktami, upadkami i słabościami wszystkich członków rodziny. Tak naprawdę nikt w Polsce nigdy nie uczył rodziców w jaki sposób najlepiej wychować własne dzieci. Wszyscy więc wynosimy (nierzadko chore i wypaczone) wzorce z własnej rodziny pochodzenia i powielamy je w nieskończoność, przekazując te same złe nawyki swoim dzieciom. Nikt więc nie powinien mieć pretensji do nieudolności rodziców, ani też do prezentowanej przez nich częstej postawy pretensjonalności, żądaniowości, a w wielu przypadkach również zwyczajnego prostactwa, chamstwa i braku kultury osobistej. Często owe dyletanctwo i brak wiedzy przykrywają oni sporymi oczekiwaniami – mniejszymi wobec samych siebie i własnych dzieci, a o wiele większymi wobec innych, zwłaszcza nauczycieli. Podobno każdy z nas (we własnym mniemaniu) jest wybitnym nauczycielem i lekarzem, tzn. każdemu z nas wydaje się, że na tych właśnie dziedzinach życia zna się najlepiej. Wydaje się nie mieć żadnego znaczenia, że nauczyciel skończył kilkuletnie studia wyższe, że przez cały okres swojej pracy zawodowej dokształca się, kończy studia podyplomowe i podejmuje kolejne formy doskonalenia zawodowego. Nie powstrzymuje to rodziców, sporej grupy uczniów, przed wielokrotnymi próbami narzucenia nauczycielowi własnych poglądów i wyobrażeń na temat tego, jak powinien wyglądać wzorcowy proces edukacji młodego pokolenia. Często w swej impertynencji posuwają się oni do krytykowania pracy nauczycieli, szkalowania ich i ośmieszania, a nawet urządzania karczemnych awantur na terenie szkoły. Skutkiem tego jest widoczny brak szacunku dla wielu pedagogów i ich ciężkiej pracy. Oczywiście cennych rad i wskazówek nigdy dosyć, zwłaszcza jeśli mają prowadzić ku dobru i szczęściu dziecka. Jednak najbardziej cenne i wartościowe pozostają te, zgłaszane z pełną życzliwością i troską o wspólne dobro.

 

Zanim jednak rodzice uczniów zaczną partycypować w sprawach, za które odpowiedzialność ponoszą powołani i przygotowani do tego nauczyciele, powinni sami postawić sobie pytania o własną aktywność i skuteczne działania, o pomoc i wsparcie świadczone na rzecz nauczycieli i szkoły, do której aktualnie uczęszcza ich dziecko.

 

Do najczęściej popełnianych błędów rodzicielskich, które utrudniają ich dzieciom oraz nauczycielom właściwy proces edukacji i wychowania należą (przyczyny po stronie rodziców i systemu rodzinnego):

– brak odpowiedniej ilości czasu aktywnie poświęcanego dzieciom – dotyczy to głownie komunikacji międzyludzkiej, rodzinnych posiłków, budowania relacji międzyludzkich, wspólnie spędzanego czasu wolnego, socjalizacji młodego człowieka (nagminny brak uwagi i uważności ze strony rodziców),

– częste nieobecności rodziców w domu – dzieci spędzają większość czasu poza domem: u krewnych (dziadkowie), znajomych, rówieśników lub w miejscach publicznych (np. w galeriach handlowych), natomiast pozostając w domu fizycznie i tak odgradzają się od dorosłych  domowników barierą  komputerów, tabletów, smartfonów itd.,

– brak otwartości i szczerości rodziców w komunikowaniu własnych sytuacji, zatajanie przed dziećmi problemów rodzinnych lub też wciąganie dzieci w konflikty między małżonkami; także obarczanie dzieci własnymi niepowodzeniami i częste oskarżanie ich o rozpad małżeństwa, czy relacji rodzinnych,

– ukrywanie własnych emocji i uczuć lub nieumiejętność ich okazywania – bariera chłodu emocjonalnego, a często również milczenia, spowodowana brakiem bliskości i zaufania względem własnych dzieci, co z czasem przekłada się na relacje młodych ludzi z rówieśnikami, a w późniejszym okresie na ich własne związki małżeńskie i rodzinne,

– brak miłości rodzicielskiej i małżeńskiej – niewłaściwe warunki do nauki, brak poczucia bezpieczeństwa, ciszy i spokoju w domu rodzinnym przyczyniają się do trudności szkolnych (sfera dydaktyki i wychowania),

– nieumiejętność i nieporadność we właściwym rozwiązywaniu problemów i konfliktów, zwłaszcza rodzinnych – własne nierozwiązane i nawarstwiające się problemy oraz porażki życiowe, z którymi dorośli nie potrafią sobie poradzić, odbijają się rykoszetem i trafiają w młodego, nieukształtowanego jeszcze człowieka, czyniąc w jego psychice spustoszenie, które jeśli nie zostanie przepracowane pod opieką specjalisty (psychologa, terapeuty) będzie obecne do końca jego życia,

– rozbudowany system kar zamiast nagród, nieumiejętność nagradzania i chwalenia dziecka za jego osiągnięcia, choćby te najmniejsze; niekiedy z kolei pojawiająca się nieadekwatność kar i nagród (niewspółmiernie wysokie lub zbyt niskie),

– życie codzienne w małych rodzinach, bez dziadków i innych krewnych, którzy mogliby służyć dziecku wparciem, radą i pomocą podczas pobytu rodziców w pracy,

pobłażanie i rozpieszczanie dzieci „dla świętego spokoju”, poprzez m.in. liczne zakupy i upominki; brak szacunku dla wartości pieniądza,

nadmierne oczekiwania i wymagania wobec dziecka, jako rekompensata własnych braków i niedoskonałości, przelewanie swoich oczekiwań na dziecko i obarczanie go odpowiedzialnością za ich realizację,

nie stawianie żadnych oczekiwań i wymagań wobec dziecka – dobrze sytuowani rodzice niejednokrotnie sami zniechęcają dziecko do nauki szkolnej, mamiąc je łatwym zyskiem, czy wręcz spadkiem rodzinnego biznesu,

brak spójności  i konsekwencji w postępowaniu obydwojga rodziców, a także brak konsekwencji i stanowczości w egzekwowaniu wywiązywania się dziecka z jego obowiązków, brak kar za łamanie zasad i ustalonych wcześniej porządków,

– brak prawa głosu, wspólnoty i uwzględniania poglądów dzieci w podejmowaniu decyzji rodzinnych – nie podejmowanie współpracy na linii dorośli–dzieci; dominujący autorytaryzm rodziców zamiast partnerstwa i współodpowiedzialności,

– brak kształtowanych nawyków od dzieciństwa – sumienności, rzetelności, pracowitości, wyznaczania i przestrzegania granic, odpowiedzialności, a także umiejętności systematycznej i uczciwej nauki czy pracy,

ubóstwo ekonomiczne i brak możliwości bieżącego zaspokajania podstawowych potrzeb egzystencjonalnych dziecka; niezaradność życiowa, niegospodarność, bądź też niekontrolowany i deprymujący nadmiar pieniędzy,

– częsty brak stabilizacji życiowej i przewidywalności,

– brak szacunku do wartości i autorytetów, a także do wartości narodowych, kulturowych, historycznych,

– prezentowane postawy braku zaufania wobec dziecka – podejrzliwość, nadmierna kontrola, brak prywatności, szpiegowanie, oszczerstwa lub skrajnie przeciwległa postawa całkowitej obojętność i braku zainteresowania dzieckiem, w tym również sposobami spędzania przez niego czasu wolnego (wychowanie bezstresowe),

– brak codziennej kultury osobistej, wyrażającej się we wzajemnych relacjach poprzez awantury i kłótnie domowe, stosowane wulgaryzmy, przekleństwa, krzyki, a także chaos, pośpiech i rozkład codziennej egzystencji,

– nieumiejętność i niechęć do przemyślanego planowania czasu wolnego, odpoczynku i rozrywek dzieci – brak wspólnie spędzanych chwil podczas uprawiania sporu, na wycieczkach, ogniskach itd.,

– nadmierne obciążanie dzieci zajęciami pozalekcyjnymi i pozaszkolnymi – m.in. korepetycje, treningi, zajęcia artystyczne; jeśli odbywają się one jeszcze dodatkowo kosztem czasu spędzanego z rodzicami wówczas straty bywają podwójnie,

– brak samokrytycyzmu rodziców, przy równoczesnym krytykowaniu innych, zwłaszcza nauczycieli,

– brak kultu nauki i pracy w rodzinie – stawianie na łatwy zysk, nie zawsze okupiony uczciwością, rzetelnością, szacunkiem do innych,

– złe wzorce osobowe i postawy rodziców oraz pobłażanie samemu sobie – w wielu przypadkach uwarunkowane niską pozycją społeczną, lenistwem, brakiem szerokich zainteresowań (ograniczone horyzonty), ubóstwem, brakiem samokształcenia i samorozwoju, nie partycypowanie w tzw. kulturze wysokiej (książki, teatry, galerie, muzea),

niepełnie i rozbite rodziny – separacje, rozwody, zagraniczne wyjazdy zarobkowe, śmierć jednego z rodziców,

plotkowanie, kłamstwa, obmowa i wynoszenie informacji dotyczących rodziny poza jej obszar, mimo sprzeciwu pozostałych członków rodziny,

patologie i dysfunkcje rodzinne – uzależnienia, nałogi, przemoc fizyczna i psychiczna, agresja domowa, molestowanie, kalectwo, zaburzenia i choroby psychiczne rodziców,

– dom coraz częściej przestaje być szkołą życia i miejscem socjalizacji (uspołecznienia) dziecka.

 

POLSKI  SYSTEM  OŚWIATOWY

 

Szkoła jest zadziwiającym miejscem. Narzucona młodemu człowiekowi przez dorosłych, z założenia jawi się mu jako miejsce nudne i nadające się jedynie do totalnego negowania. Jest też tragicznie niewiarygodna. Świadectwa – czyli potwierdzone przez państwo dokumenty – otrzymują zarówno ci, którzy ciężko pracowali przez kilka lat, jak i ci, którym nie chciało się za bardzo uczyć. Owe świadectwa, mimo braku obiektywizmu i realizmu naukowego, zwłaszcza te nazywane świadectwami dojrzałości, nie gwarantują ani zatrudnienia samego w sobie, ani też pracy adekwatnej do uzyskanych ocen i zdobytych kompetencji. Szkoła często uczy sprytnych… – jednak nie naukowców, lecz dyletantów umiejących świetnie… – jednak nie funkcjonować, lecz o zgrozo kopiować prace z internetu. Kształci też pełnoletnich już obywateli, jednak pozbawionych zarówno podstawowej wiedzy, niezbędnej w świecie XXI wieku,  jak i wyzutych z elementarnych zasad uczciwości.

Jednak mimo tego dorastający człowiek, choć krytykuje szkolny świat, to jednocześnie szuka w nim ludzi, z którymi coś go połączy, z którymi chce przebywać i znaleźć wspólnych język, dotyczący wielu życiowych spraw. Ankietowani kilka temu uczniowie gimnazjum, zapytani o przyczyny uczęszczania do szkoły, gremialnie na pierwszym miejscu ulokowali względy towarzyskie (powody dydaktyczne i naukowe uplasowały się na zaszczytnym… ostatnim miejscu).

Szkoła to jednak wciąż swoisty mikroświat, w którym oczekiwania uczniów, nauczycieli i rodziców (a często również władz oświatowych), realnie rozmijają się z dostępnymi zasobami i możliwościami. To wciąż miejsce, gdzie przeprowadza się liczne reformy i eksperymenty, gdzie doskwiera brak stabilizacji, a często również brak poczucia bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego. Niestety, wszystkim uczestnikom życia szkolnego pozostaje w obliczu zewnętrznych rozporządzeń jedynie bierna akceptacja takiego stanu rzeczy oraz opanowanie umiejętności jak najlepszego przystosowania się do narzuconych im odgórnie warunków.

Główne oczekiwania społeczne wobec szkoły dotyczą wysokiego poziomu edukacji i osiągania przez uczniów licznych sukcesów, przy jednoczesnym promowaniu ich oryginalności i indywidualności. Przeczą temu niestety odgórnie narzucane standardy i ograniczenia, usztywnione zasady (np. oceniania) oraz liczne rozporządzenia i wytyczne. Ich głównym celem jest wykształcenie standardowego ucznia, a tacy przecież przykładani do jednego szablonu i jednego wzoru nie istnieją. Dlatego wprowadza się przymus, powstrzymuje wolną wolę ucznia oraz jego indywidualne uzdolnienia, pasje i zainteresowania. Znakomitym tego przykładem jest „Bajka duńska” poświęcona zwierzętom, które aby uszczęśliwić świat postanowiły założyć własną szkołę, w której jedynymi i obowiązkowymi dla wszystkich przedmiotami były: pływanie, latanie i bieganie. Dowiadując się, iż uczniami tej szkoły zostali: królik, kaczka, orzeł i wiewiórka łatwo przewidzieć tragiczne w skutkach efekty „nauczania”. Gorąco polecam wszystkim niecodzienną, ale jakże dającą do myślenia lekturę.

Polska szkoła, w przeciwieństwie do wielu szkół Europy Zachodniej, funkcjonuje w oparciu o system kar, z pomniejszaniem roli pochwały i nagrody. Kara jest tu nie tylko podstawowym narzędziem dydaktycznym, ale i wychowawczym. W chwili obecnej wydaje się być absolutnie niemożliwe mentalnie stworzenie świata szkolnego bez istnienia kary. Mało jednak osób, odpowiedzialnych za edukację i wychowanie młodego pokolenia, zdaje sobie sprawę z tego, że kara w żaden sposób nie eliminuje złych i aspołecznych zachowań. Co najwyżej przyczynia się do tłumienia i hamowania patologicznych zachowań, ale wyłącznie  na określony czas. Człowiek bowiem pod groźbą ukarania przestaje zachowywać się nagannie, ale jedynie na czas zagrożenia ponownym ukaraniem lub w obecności osoby, posiadającej moc nałożenia tejże kary. Uczeń eliminując złe zachowania nie poświęca czasu nie na ich poprawę oraz wyciągniecie wniosków z zaistniałej sytuacji, lecz obmyśla strategię skutecznego ukrywania swojego negatywnego zachowania, by ponownie nie zostać załapanym i ukaranym. Gdy zagrożenie karą mija najczęściej znowu powraca do patologicznych zachowań i niepożądanych reakcji.

Co zatem należy zrobić, by zapobiegać podobnym sytuacjom i nawykom uczniów ? Skoro na dzień dzisiejszy nie ma możliwości całkowitego wyeliminowania kar, należałoby pomyśleć o stworzeniu takiego systemu, w którym zdecydowaną przewagę osiągnie postępowanie motywujące i nagradzające uczniów. Należy zauważyć, iż właściwie w polskiej szkole nie istnieje pojęcie uwagi pozytywnej – będącej formą uznania i gratyfikacji dla ucznia, który wzorowo wywiązuje się z powierzonych mu obowiązków. Jest to raczej traktowane jako podstawowy obowiązek ucznia, z którego powinien się on na bieżąco wywiązywać, a skoro tak właśnie robi uznać to należy za coś absolutnie normalnego, nad czym nie warto się w ogóle pochylać, nie mówiąc już o jakiejkolwiek nagrodzie. Wiadomo również, iż sami uczniowie uważają za bardziej motywujący przymus i rygorystyczne postępowanie, niż wzmocnienia pozytywne w postaci np. nagród, pochwał, czy wysokich ocen.

Reasumując: szkoła powinna wyposażać uczniów w pewien podstawowy i niezbędny do dalszego życia zasób kompetencji, przez który rozumie się wiedzę i umiejętności, dostosowane do możliwości percepcyjnych i faz rozwojowych młodego człowieka. Powinna  też troszczyć się o wychowanie, rozwijać dzieci i młodzież, dawać wsparcie, a także kształtować osobowość i rozwijać sferę emocjonalno-uczuciową. Powinna być szkołą realnego życia dla obecnej i przyszłej, dojrzałej egzystencji każdego człowieka.

 

Dlaczego wiec szkoła jako instytucja nie spełnia oczekiwań uczniów, ich rodziców, pracodawców, ani też społeczeństwa i państwa? (przyczyny po stronie systemu oświatowego):

niedobrowolny charakter placówek oświatowych – powszechnie dostępne i pozyskiwane w sposób nieodpłatny dobro bywa doceniane dopiero po jego utracie; w krajach Trzeciego Świata dostęp do szkolnictwa jest upragniony, wymarzony i pożądany przez setki tysięcy dzieci, które z braku szkół pozostają analfabetami,

– nauka niedostosowana do szybko zmieniających się warunków otoczenia,

metody nauczania, podobnie jak dostępne pomoce dydaktyczne, bywają mało atrakcyjne dla uczniów, których zasoby domowe w wielu przypadkach znacząco przewyższają jakość i możliwości techniczne szkoły; trudności nastręcza również nowe zjawisko, jakim jest przesycenie młodego człowieka bodźcami wzrokowymi, bowiem nadmierna stymulacja receptorów pociąga za sobą znudzenie lub chorobliwe niezaspokojenie dążeń do ich pozyskiwania,

– brak możliwości zastosowania w każdym przypadku indywidualnego podejścia do ucznia, z uwzględnieniem stopnia jego osobistego rozwoju, inteligencji, stanu zdrowia, sytuacji rodzinnej i ekonomicznej, problemów, zaburzeń oraz szeregu innych deficytów,

– brak realnego związku między nagromadzoną wiedzą i umiejętnościami szkolnymi, a lepszym życiem człowieka w przyszłości (system geopolityczny),

– brak nauczania kompetencji społecznych lub wręcz nieświadome i mimowolne nauczanie umiejętności niepożądanych i niewłaściwych (oszustwa, kłamstwa, lenistwa, dyletanctwa, braku wrażliwości i uczciwości), nie poruszanie zagadnień dotyczących nauki znoszenia porażek i umiejętnego radzenie sobie z nimi, wyciągania wniosków i uczenie się na własnych błędach, ani też umiejętnego i rozsądnego przygotowanie się młodych ludzi do dorosłego życia,

– zbyt mała troska o rozwijanie inteligencji, a w szczególności inteligencji emocjonalnej uczniów – niezbyt częste ukazywanie uczniom przejrzystych sposobów skutecznego i odpowiedzialnego radzenia sobie z samym sobą oraz z brakiem akceptacji społecznej, zwłaszcza w  sferze uczuciowej i emocjonalnej (m.in. sposobów pokonywanie nieśmiałości, smutku, depresji) oraz adaptacji (przystosowania się) do szeroko pojmowanych warunków zewnętrznych (odnajdywanie się w otoczeniu), ze szczególnym uwzględnieniem właściwych relacji interpersonalnych i efektywnego rozwiązywania problemów; brak szkoleń w kwestii efektywnych sposobów szukania pomocy w przypadku doświadczanych krzywd oraz pokonywania napotykanych problemów i konfliktów, czy dokonywania odpowiedzialnych wyborów,

– ograniczony wpływ wychowawczy szkoły na uczniów:

* nie zawsze wydolni i kompetentni wychowawcy,

* wpływy rówieśnicze (kohorta),

– utrudniony i ograniczony kontakt z rodzicami i rodzinami uczniów – edukacja i wychowanie młodzieży na terenie szkoły przestaje mieć znaczący wpływ po ich powrocie do domu, gdzie obowiązują kanony rodzinne i środowiskowe, nie zawsze zbieżne z tymi, wpajanymi uczniowi przez system oświatowy,

– brak poczucia bezpieczeństwa oraz możliwości zaspokajanie potrzeb wyższych ucznia, co wynika głównie z nadmiaru materiału przewidzianego odgórnie do realizacji, z braku czasu wolnego poświęcanego przez nauczycieli uczniom w czasie pozalekcyjnym, ale także będących konsekwencją wzajemnych relacji rówieśniczych i subkulturowych w mikrospołeczności szkolnej,

– nie odnoszenie się w większości wypadków do właściwej organizacji czasu wolnego i wypoczynku uczniów, podejmowanych przez nich form aktywności, rozrywek i przyjemności.

 

„Szkoła – to próba realizacji pewnego programu,

wobec większości opornych po drugiej stronie biurka”

/……../

 

 

Bibliografia:

  1. Chętkowski D. Z budy. Czy spuścić ucznia z łańcucha.
  2. Człowiek i psychologia. Praca zbiorowa.
  3. Goleman D. Inteligencja emocjonalna w praktyce.
  4. Oldham J.M. Twój psychologiczny autoportret.
  5. Trempała J. Psychologia rozwoju człowieka.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.